Nazywa się Bond, James Bond... Poczuj dreszczyk emocji udając się na kolejną misję specjalną u boku Agenta 007, który tym razem zmierzy się z tajemniczym naukowym geniuszem, Doktorem No.
Duża i praktycznie zagospodarowana przestrzeń to gwarancja najwyższego komfortu pobytu w towarzystwie Sean'a Connery'ego - który jako pierwszy wcielił się w rolę kultowego Agenta 007.
Na pierwszym poziomie apartamentu znajduje się strefa wypoczynkowa z wygodną rozkładaną sofą i eleganckimi meblami, wyposażony aneks kuchenny oraz praktyczna łazienka z prysznicem. Natomiast przestronna sypialnia wyposażona w telewizor znajduje się na antresoli. Dwa piętra pokoju łączą stylowe, spiralne schody. Dzięki takiemu rozwiązaniu cechą charakterystyczną tego pokoju jest większa przestrzeń mieszkalna.
Doktor No to film, od którego zaczęła się jedna z najdłuższych i najbardziej rozpoznawalnych serii w historii kina. Właśnie tu po raz pierwszy widzowie zobaczyli Jamesa Bonda na dużym ekranie.
Doktor No miał premierę w 1962 roku. Reżyserem był Terence Young, a w rolę agenta 007 wcielił się Sean Connery. Dziś trudno wyobrazić sobie kogoś innego w tej roli, ale początkowo wybór aktora budził wątpliwości producentów.
Connery nie był pierwszym kandydatem do zagrania Bonda. Rozważano inne nazwiska, jednak to jego charyzma i ekranowa pewność siebie przesądziły o decyzji. Film okazał się sukcesem, a postać agenta 007 szybko stała się ikoną popkultury.
Scenariusz oparto na książce Doktor No autorstwa Ian Fleming. Fleming początkowo sceptycznie podchodził do wyboru Connery’ego. Z czasem jednak zmienił zdanie, a nawet dostosował literacki wizerunek Bonda do aktora.
To pokazuje, jak silny wpływ miał film na dalszy rozwój całej serii.
Budżet produkcji był skromny jak na film szpiegowski. Twórcy musieli wykazać się pomysłowością. Wiele scen powstało dzięki sprytnym rozwiązaniom technicznym i oszczędnościom na scenografii.
Część wnętrz bazy tytułowego złoczyńcy zbudowano w studiu w Wielkiej Brytanii. Egzotyczne plenery kręcono natomiast na Jamajce, co dodało filmowi autentycznego klimatu.
Jednym z najbardziej rozpoznawalnych momentów w historii kina jest scena, w której Honey Ryder wychodzi z wody. W tę rolę wcieliła się Ursula Andress.
Co ciekawe, jej głos w filmie został zdubbingowany. Twórcy uznali, że akcent aktorki nie pasuje do postaci. Mimo to scena przeszła do historii i stała się wzorem dla wielu późniejszych produkcji.
To właśnie w tym filmie padło legendarne przedstawienie się: „Bond. James Bond”. Scena w kasynie stała się jednym z najbardziej cytowanych momentów w historii kina.
Co ważne, sposób wypowiedzenia tej kwestii zdefiniował styl postaci na dekady. Pewność siebie i chłodna elegancja stały się znakiem rozpoznawczym serii.
Postać Doktora No zagrał Joseph Wiseman. Co ciekawe, tytułowy antagonista pojawia się na ekranie stosunkowo późno. Twórcy budowali napięcie poprzez rozmowy i tajemnicę wokół jego osoby.
Ten zabieg okazał się skuteczny. Widzowie długo czekali na konfrontację, co potęgowało emocje.
W jednej ze scen Bond zostaje zaatakowany przez pająka. Użyto prawdziwej tarantuli. Aktorowi nie zapewniono specjalnej osłony, co zwiększyło realizm ujęcia. Scenę powtarzano kilka razy, aż osiągnięto oczekiwany efekt.
W latach 60. kino szpiegowskie wyglądało inaczej. Bond był bardziej elegancki, bezpośredni i ironiczny niż inni bohaterowie. Publiczność szybko go polubiła.
Film wprowadził też elementy, które stały się stałym punktem serii: charakterystyczną muzykę, egzotyczne lokalizacje oraz charyzmatycznych przeciwników.
Sukces „Doktor No” sprawił, że powstały kolejne części. Seria o Bondzie stała się jedną z najdłużej kontynuowanych w historii kina. Wszystko zaczęło się jednak od tej jednej produkcji.