Królewski rozmiar dostępny dla każdego! Przełam monopol i zamieszkaj w apartamencie „Kingsajz”. Tutaj odkryjesz niezwykły świat z kultowej, polskiej komedii. Wyruszysz w sentymentalną podróż w czasie i przestrzeni. Przenieś się prosto do minionej epoki i poznaj urok PRL-u w towarzystwie krasnoludka Ola Jedliny!
Dzięki magicznemu eliksirowi odwiedzisz krainę obfitującą w wolność, komfort i duże ilości Polo Cockty. Ten przestronny apartament zaskoczy Cię oryginalnym wystrojem rodem z lat 70 XX wieku. Meble na wysoki połysk, woda sodowa w syfonie, stary telefon na tarcze, zdjęcia - zadbaliśmy najdrobniejsze detale nawiązujące do filmu "Kingsajz".
Apartament składa się z sypialni z 2 wygodnymi łóżkami, zielono-białej łazienki z prysznicem oraz z części kuchennej z wyposażonym aneksem. Rozsiądź się wygodnie na pstrokatych krzesłach rodem z PRL-u, obejrzyj ulubiony film na 50'' smart TV w technologii LED i do woli korzystaj z darmowego WiFi. Tu jest wszystko, co niezbędne do dobrego wypoczynku. To jedyny tak wyjątkowy pokój w hotelu w Łodzi!
Kingsajz film to jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich produkcji lat 80. i zarazem jeden z najodważniejszych projektów Juliusza Machulskiego. Po sukcesie „Vabanku” i „Seksmisji” reżyser ponownie udowodnił, że potrafi łączyć rozrywkę z inteligentną satyrą. Historia krasnoludków żyjących w Szuflandii do dziś bawi widzów, ale kryje też wiele interesujących detali produkcyjnych i symbolicznych.
Choć od premiery minęło już kilkadziesiąt lat, film Kingsajz nadal jest chętnie oglądany. Wiele dialogów przeszło do codziennego języka, a świat przedstawiony w produkcji zyskał status kultowego.
Aby oddać perspektywę krasnoludków, twórcy musieli zbudować ogromne przedmioty codziennego użytku. Powstały wielkie szuflady, gigantyczne butelki i przeskalowane meble. Niektóre elementy scenografii miały nawet dwadzieścia razy większy rozmiar niż ich standardowe odpowiedniki.
Efekt robił wrażenie. Aktorzy mogli poruszać się w przestrzeni, która rzeczywiście wyglądała jak świat widziany oczami małych bohaterów. Dzięki temu uniknięto nadmiernego korzystania z trików optycznych.
W czasach, gdy nie było zaawansowanej grafiki komputerowej, twórcy musieli polegać na sprytnych rozwiązaniach technicznych. Stosowano podwójną ekspozycję, precyzyjne ustawienia kamery i specjalnie projektowane dekoracje.
To właśnie dbałość o detale sprawiła, że Kingsajz film do dziś ogląda się z przyjemnością. Efekty nie zestarzały się tak bardzo, jak można by się spodziewać po produkcji z lat 80.
Wielu widzów odczytuje Szuflandię jako alegorię rzeczywistości społecznej tamtych lat. Kontrola, ograniczenia i reglamentowany dostęp do „lepszego świata” to elementy, które można interpretować symbolicznie.
Machulski znany jest z inteligentnego humoru. W Kingsajzie również przemycił komentarz do otaczającej rzeczywistości. Zrobił to jednak w lekki i przystępny sposób. Dzięki temu film działa zarówno jako komedia, jak i opowieść z drugim planem.
Tytułowy eliksir pozwala krasnoludkom osiągnąć ludzki rozmiar. Samo słowo „king size” oznacza coś w większym formacie. W fabule oznacza możliwość wyjścia poza ograniczenia narzucone przez system.
Ta metafora jest czytelna, ale nie nachalna. Widz może ją dostrzec, lecz nie jest do niej zmuszany. To jedna z przyczyn, dla których film Kingsajz dobrze się zestarzał.
W produkcji wystąpili m.in. Jacek Chmielnik, Jerzy Stuhr, Katarzyna Figura i Jan Machulski. Każdy z aktorów wniósł do filmu wyrazistą energię. Szczególnie zapamiętana została rola Olo, która do dziś jest jednym z najbardziej charakterystycznych bohaterów w dorobku Chmielnika.
Warto dodać, że w Kingsajzie pojawił się także sam Juliusz Machulski w epizodycznej roli. Takie cameo było już jego małą tradycją.
Dla hotelu w Łodzi to szczególnie ciekawa informacja. Część zdjęć powstała właśnie w tym mieście, m.in. w halach Wytwórni Filmów Fabularnych. Łódź od lat była ważnym punktem na mapie polskiego kina i również ten projekt miał z nią związek.
Dzięki temu Kingsajz film wpisuje się w filmową historię miasta. To ciekawy kontekst dla gości, którzy nocują w przestrzeni inspirowanej kinem.
Uważni widzowie dostrzegą subtelne odniesienia do wcześniejszych filmów reżysera. Charakter humoru, sposób prowadzenia dialogów czy konstrukcja bohaterów przypominają klimat „Vabanku”.
Machulski lubił budować swój własny filmowy świat. W Kingsajzie również widać tę konsekwencję stylistyczną.
Jak w każdej produkcji, także tutaj pojawiły się niewielkie błędy ciągłości. W jednej ze scen zmienia się detal garderoby bohatera. To drobiazg, który większości widzów umyka.
Znacznie ważniejsze jest jednak to, jak bardzo dopracowano scenografię i kostiumy. Stroje krasnoludków były projektowane tak, aby podkreślały ich przynależność do zamkniętego świata Szuflandii.
Choć realia się zmieniły, humor pozostał zrozumiały. Film opiera się na sytuacjach, które są ponadczasowe. Marzenie o lepszym życiu, chęć przekroczenia granic czy potrzeba wolności to tematy aktualne w każdej epoce.
Dialogi są krótkie i celne. Wiele z nich weszło do języka potocznego.
Dla części widzów Kingsajz film to także sentymentalna podróż. Scenografia, kostiumy i sposób narracji oddają atmosferę końcówki lat 80. To kawałek historii polskiej kinematografii.
Film zdobył uznanie publiczności i stał się jednym z symboli twórczości Machulskiego. Dziś często określa się go mianem produkcji kultowej.