Tętniący życiem Manhattan, żona z dzieckiem wyjeżdża i Richard zostaje sam w domu na kilka tygodni. Ma pracować, nie pić, nie palić i nie zdradzać. Jednak na drodze do spełnienia przyrzeczenia staje mu nowa, atrakcyjna lokatorka... Czy uda mu się oprzeć wdziękom Marilyn Monroe?
Podmuch wiatru unosi sukienkę Marilyn Monroe, odsłaniając jej zgrabne nogi. Ta, śmiejąc się, próbuje przytrzymać latającą wokół jej bioder białą tkaninę – ten jeden z najsłynniejszych obrazów w historii kina, znajdziesz w naszym apartamencie inspirowanym filmem „Słomiany wdowiec”. Kadr ten doskonale komponuje się z miętowo-białymi kolorami pasiastej tapety, która zdobi ściany pokoju.
Mając tak świetnie wyposażony aneks kuchenny, przygotowanie smacznego posiłku nie będzie problemem. Znajdziesz w nim m.in płytę indukcyjną, czajnik, ekspres do kawy czy niezbędne naczynia. Wygodne łoże, usłane miękką pościelą i poduszeczkami, eleganckie meble w stylu vintage oraz gustowna łazienka z prysznicem, sprawią, że pobyt tutaj będzie przytulny i bardzo komfortowy.
Film „Słomiany wdowiec” to jedna z najbardziej rozpoznawalnych komedii lat 50. Produkcja z 1955 roku połączyła lekkość farsy z magnetyzmem gwiazdy, która w tym czasie podbijała Hollywood. Choć fabuła wydaje się prosta, obraz do dziś budzi zainteresowanie widzów i krytyków.
Scenariusz filmu powstał na podstawie sztuki autorstwa George Axelrod. Spektakl odniósł sukces na Broadwayu i szybko zwrócił uwagę producentów filmowych. Opowieść o mężczyźnie, który zostaje sam w upalnym mieście, miała w sobie potencjał komediowy i nutę ironii.
Adaptacja filmowa zachowała teatralny charakter dialogów. Twórcy postawili na błyskotliwe monologi i sytuacyjny humor.
Reżyserem został Billy Wilder, twórca znany z wyczucia ironii i inteligentnej narracji. Wilder potrafił łączyć lekkość z subtelną krytyką obyczajową. W jego rękach „Słomiany wdowiec” stał się czymś więcej niż komedią romantyczną.
Wilder świadomie złagodził niektóre wątki ze sztuki. Hollywood lat 50. miało swoje ograniczenia obyczajowe. Reżyser skupił się więc na sugestii i humorze zamiast dosłowności.
Główną rolę kobiecą zagrała Marilyn Monroe. Wcieliła się w postać atrakcyjnej sąsiadki, która wprowadza zamieszanie w życiu bohatera. To właśnie w tym filmie powstała scena z rozwianą białą sukienką nad kratką metra.
Ujęcie stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych obrazów w historii kina. Do dziś funkcjonuje jako symbol złotej ery Hollywood.
Pierwszą wersję sceny nakręcono nocą na ulicy w Nowy Jork. Wokół planu zebrał się tłum widzów i fotoreporterów. Hałas utrudniał nagranie dialogów. Ostatecznie scenę powtórzono w studiu filmowym.
Ciekawostką jest fakt, że fotografia z tej sekwencji stała się jednym z najbardziej rozpowszechnionych wizerunków Monroe. Zdjęcie trafiło na plakaty, okładki i wystawy poświęcone historii kina.
Głównym bohaterem jest Richard Sherman, grany przez Tom Ewell. Jego żona i syn wyjeżdżają na wakacje. Mężczyzna zostaje sam w rozgrzanym mieście. Spotkanie z nową sąsiadką pobudza jego wyobraźnię.
Wiele scen rozgrywa się w głowie bohatera. Wilder wykorzystał zabieg fantazji, by pokazać rozterki postaci w humorystyczny sposób. Dzięki temu film zyskał lekko surrealistyczny ton.
W latach 50. obowiązywał Kodeks Haysa. Twórcy musieli uważać na treści uznawane za zbyt śmiałe. Dlatego „Słomiany wdowiec” opiera się głównie na sugestii i komizmie sytuacyjnym.
Paradoksalnie te ograniczenia nadały filmowi elegancji. Humor jest subtelny i oparty na dialogach, a nie na dosłowności.
Po premierze w 1955 roku film przyciągnął szeroką publiczność. Widzowie docenili lekkość opowieści i charyzmę Monroe. Krytycy zwracali uwagę na sprawną reżyserię i teatralny rodowód historii.
„Słomiany wdowiec” pozostaje jednym z symboli kariery Monroe. Film pokazuje także charakterystyczny styl Billy’ego Wildera. Ironia, tempo dialogów i precyzyjna konstrukcja scen budują klimat, który nie starzeje się mimo upływu lat.
Dziś obraz analizuje się jako portret amerykańskich lęków i fantazji połowy XX wieku. To komedia, która pod pozorem lekkości mówi o samotności i wyobrażeniach.
„Pół żartem, pół serio” zdobyło uznanie krytyków i publiczności. Film otrzymał Oscara za kostiumy. Był także nominowany w kilku innych kategoriach. Z czasem produkcja zaczęła pojawiać się w zestawieniach najlepszych komedii wszech czasów.
Amerykański Instytut Filmowy wielokrotnie umieszczał ją w czołówce rankingów. To dowód na trwałość humoru i mistrzowską konstrukcję scenariusza.